Automatyzacja marketingu w małej firmie: od czego zacząć, co pominąć

Automatyzacja rzadko pada na technice. Pada na tym, że zaczyna się od niewłaściwego elementu – zwykle od najbardziej widocznego zamiast od najbardziej nośnego. Ta kolejność to odwraca.

Jasna forma przechyla się do przodu, za nią zaczyna podążać długi szereg kolejnych form

Najważniejsze w skrócie

  • Pierwszym elementem jest zawsze rejestracja: zapytania muszą docierać kompletnie i w jedno miejsce. Bez tego nic, co się na tym opiera, nie niesie.
  • Proces dojrzał do automatyzacji, gdy przebiegł trzy razy tak samo – a nie gdy jest uciążliwy.
  • Cztery elementy, które na początku zostają z boku: punktowanie leadów, rozgałęzione ścieżki, kampanie międzykanałowe, prognozy.
  • Jeden proces na kwartał, porządnie wdrożony, bije pięć uruchomionych naraz – z których po roku działają dwa.

Kto chce zautomatyzować marketing, dostaje z reguły przedłożoną listę funkcji. To zły poziom. Pytanie brzmi nie, co potrafi system, lecz który z waszych procesów należy zautomatyzować jako pierwszy – a odpowiedź jest zaskakująco często ta sama.

Kolejność

Pięć elementów w tej kolejności. Każdy zakłada poprzedni. Kto pominie, buduje na piasku.

Element 1 – rejestracja

Każde zapytanie ląduje kompletnie w jednym miejscu: z formularza, ze skrzynki, z telefonu. Z datą, źródłem i sprawą.

Dlaczego najpierw: wszystko dalsze pracuje na tych danych. Jeśli są dziurawe, każda automatyzacja na nich produkuje dziurawe wyniki – tylko szybciej.

Nakład: 1 do 2 dni

Element 2 – natychmiastowe potwierdzenie

Każde zapytanie dostaje w ciągu minut odpowiedź: potwierdzone, z informacją, kiedy przyjdzie prawdziwa odpowiedź.

Dlaczego na drugim miejscu: największy pojedynczy zysk w całym przedsięwzięciu. Kosztuje pół dnia i zapobiega temu, by pytający w międzyczasie szukał dalej.

Nakład: 0,5 dnia

Element 3 – przypomnienie o kontakcie

Dla każdej sprawy jest ustalone, kiedy następuje ponowny kontakt i kto go wykonuje. System przypomina, człowiek decyduje, co napisze.

Dlaczego teraz: zapomniane ponowne kontakty są największą cichą stratą – nie pojawiają się w żadnej statystyce, bo nigdy nie stały się sprawą.

Nakład: 1 dzień

Element 4 – ścieżka powitalna

Trzy do pięciu wiadomości dla nowych kontaktów, rozłożonych w czasie, z prawdziwą korzyścią zamiast reklamy produktu.

Dlaczego dopiero tu: zakłada, że kontakty są czysto zarejestrowane i dają się segmentować. Zbudowana wcześniej, idzie do niewłaściwych ludzi.

Nakład: 2 do 4 dni

Element 5 – raporty przychodzące same

Sześć liczb z raportu miesięcznego zbiega się automatycznie, zamiast być za każdym razem wyszukiwane.

Dlaczego na końcu: raporty są tylko tak dobre jak rejestracja. Automatyczny raport na dziurawych danych jest groźniejszy niż żaden.

Nakład: 1 do 2 dni

Czy wiesz, że…?

Element 2 – natychmiastowe potwierdzenie wpłynięcia – jest w niemal każdej małej firmie działaniem o najlepszym stosunku nakładu do efektu. Kosztuje pół dnia, a mimo to rzadko bywa wdrażany jako pierwszy, bo jest niespektakularny.

Powód skuteczności leży w zachowaniu: kto składa zapytanie, z reguły równocześnie szuka dalej. Potwierdzenie z wyraźnym terminem kończy to dalsze szukanie – nie przez przekonanie, lecz dlatego, że znika niepewność.

Po czym poznać, że proces dojrzał

Ze skupiska form trzy są wyróżnione i świecą, pozostałe cofają się w cień
Wybór jest właściwym krokiem. Zautomatyzować da się potem prawie wszystko.

Trzy warunki muszą być spełnione łącznie. Jeden sam nie wystarczy.

  1. Przebiegł trzy razy tak samo. Nie podobnie – tak samo. Kto automatyzuje proces, którego w tej postaci jeszcze nie ma, wbudowuje przypuszczenie w oprogramowanie.
  2. Decyzje w nim dają się nazwać. „Jeśli A, to B” musi dać się zapisać. Tam, gdzie decyduje doświadczenie i wyczucie, zostaje człowiek.
  3. Błąd jest rozpoznawalny i możliwy do poprawienia. Jeśli błędnie wyzwolona wiadomość dotrze do 400 osób, zanim ktoś to zauważy, brakuje kontroli – a nie automatyzacji.
Uwaga „To mnie irytuje” nie jest oznaką dojrzałości, lecz najczęstszym wyzwalaczem błędnej decyzji. Uciążliwe zadania są często uciążliwe właśnie dlatego, że za każdym razem są inne – a te nadają się najgorzej.

Co zostaje z boku na początku

Wszystkie cztery mają sens. Wszystkie cztery zakładają dane, które w pierwszym roku jeszcze nie istnieją.

Punktowanie leadów. Model punktowy potrzebuje dość domkniętych spraw, by wiedzieć, jakie zachowanie faktycznie coś przepowiada. Poniżej mniej więcej pięćdziesięciu domknięć jest zgadywane, nie liczone.

Rozgałęzione ścieżki. Dwanaście ścieżek z warunkami wygląda imponująco i po trzech miesiącach nikt już ich nie ogarnia. Prosta ścieżka z pięcioma wiadomościami bije je niemal zawsze.

Kampanie międzykanałowe. Zestrojone procesy przez e-mail, reklamy i sieci społecznościowe zakładają, że każdy kanał działa z osobna. W pierwszym roku rzadko tak jest.

Prognozy. Przewidywania prawdopodobieństwa domknięcia potrzebują kilku lat historii. Wcześniej produkują liczby, które wyglądają przekonująco i nic nie wiedzą.

Z praktyki

Wzorzec powtarzający się niezawodnie: firma startuje z pięcioma procesami naraz, bo system je oferuje. Po trzech miesiącach działają dwa, dwa są w połowie gotowe, a przy jednym nikt już dokładnie nie wie, co on wyzwala.

Jeden proces na kwartał, w pełni wdrożony i po czterech tygodniach raz sprawdzony, posuwa się wolniej, a po roku jest dalej. Wąskim gardłem nigdy nie jest technika, lecz uwaga, której każdy proces wymaga w pierwszych tygodniach.

Trzy najczęstsze błędy przy wdrożeniu

Proces nie zostaje spisany, zanim zostanie zbudowany. Kto zaczyna od razu w systemie, buduje to, co system podsuwa – a nie to, czego firma potrzebuje. Pół strony papieru wcześniej oszczędza dni.

Nie ma hamulca bezpieczeństwa. Każda wysyłka automatyczna potrzebuje możliwości natychmiastowego zatrzymania i odbiorcy testowego, który dostaje każdą wiadomość z wyprzedzeniem.

Nikt nie jest odpowiedzialny. Zautomatyzowane procesy starzeją się po cichu: odnośnik prowadzi w pustkę, oferty już nie ma, osoba kontaktowa się zmieniła. Bez stałego kwartalnego przeglądu proces po roku szkodzi bardziej, niż pomaga.

Prompt
Pomóż mi ustalić, który proces zautomatyzujemy jako pierwszy.

Nasza sytuacja:
- Pracownicy w kontakcie z klientem: [liczba]
- Zapytania miesięcznie: [liczba]
- Jak zapytania dziś wpływają: [formularz / telefon / mail / ...]
- Gdzie dziś lądują: [skrzynka / tabela / system]
- Powtarzalne czynności, które kosztują nas czas: [lista]
- Co ostatnio poszło nie tak: [punkty]

Zadania:
1. Sprawdź dla każdej wymienionej czynności trzy warunki
   dojrzałości: przebiegła trzy razy tak samo / decyzje dają się
   nazwać / błąd rozpoznawalny i możliwy do poprawienia. Powiedz
   wyraźnie, który warunek w każdym przypadku nie jest spełniony.
2. Wskaż dokładnie jeden proces, od którego powinniśmy zacząć, i
   uzasadnij, dlaczego wyprzedza pozostałe.
3. Spisz ten proces jako ponumerowaną sekwencję kroków, z
   wyzwalaczem, warunkami i punktem, w którym musi wkroczyć
   człowiek.
4. Podaj, co przy tym procesie może pójść nie tak i jakiego
   hamulca bezpieczeństwa do tego potrzebujemy.

Nie polecaj konkretnego produktu.

Podsumowanie

Kolejność jest właściwą decyzją. Rejestracja, potwierdzenie, przypomnienie o kontakcie – te trzy elementy kosztują razem około trzech dni i pokrywają największą część tego, co automatyzacja w małej firmie może dać.

Wszystko dalsze ma sens, ale później. Kto zaczyna od modeli punktowych i rozgałęzionych ścieżek, buduje dach, zanim staną ściany – i dziwi się, że nie niesie.

Częste pytania

Które zadania marketingowe automatyzować najpierw?

W tej kolejności: kompletną rejestrację wszystkich zapytań w jednym miejscu, natychmiastowe potwierdzenie wpłynięcia z terminem, terminowane przypomnienie o ponownym kontakcie, potem prostą ścieżkę powitalną, a na końcu automatyczne tworzenie raportów. Każdy element zakłada poprzedni.

Po czym poznać, że proces dojrzał do automatyzacji?

Po trzech warunkach spełnionych jednocześnie: przebiegł co najmniej trzy razy dokładnie tak samo, jego decyzje dają się zapisać jako reguły jeśli-to, a błąd byłby rozpoznawalny i możliwy do poprawienia. To, że zadanie jest uciążliwe, wyraźnie się nie liczy – uciążliwe zadania są często uciążliwe właśnie dlatego, że za każdym razem są inne.

Czego nie automatyzować na początku?

Punktowania leadów, rozgałęzionych ścieżek wiadomości, kampanii międzykanałowych i prognoz. Wszystkie cztery potrzebują ilości danych albo historii, których w pierwszym roku jeszcze nie ma – produkują wtedy wyniki, które wyglądają przekonująco i opierają się na przypuszczeniach.

Ile procesów wdrażać jednocześnie?

Jeden na kwartał. Wąskim gardłem nie jest technika, lecz uwaga, której każdy proces wymaga w pierwszych tygodniach. Pięć procesów uruchomionych naraz kończy się z doświadczenia tym, że po trzech miesiącach działają dwa, a przy jednym nikt już nie wie, co on wyzwala.

Ile kosztuje wejście w automatyzację?

Pierwsze trzy elementy – rejestracja, potwierdzenie, przypomnienie o kontakcie – kosztują razem około trzech dni roboczych plus licencję prostego systemu. Większą pozycją zwykle nie jest wdrożenie, lecz bieżące utrzymanie w wymiarze dwóch do sześciu godzin miesięcznie.

Marketing, który konfiguruje się sam

Beta Studio Engine jest otwarta. Zarezerwuj miejsce i współtwórz od początku.

Dołącz do bety →
← Powrót do listy